Nicki Minaj - Starships
Nicki pierwszy raz zobaczyłam na francuskim kanale Trace w Bedrock, razem z jej kumplami z Young Money. Powiem, że ją polubiłam. Moja sympatia spadła po obejrzeniu teledysku do Starships.
Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Ale cóż- nowa płyta, nowe piosenki i nieco zmiana stylu. Oczywiście więcej auto-tune.
Teledysk zapowiada się dobrze. Jakaś egzotyczna wyspa, wszystko fajnie, dopóki na ekran nie wejdą tancerze.Przylatuje statek kosmiczny, no tak, tego trzeba było się spodziewać. Nagle pojawia się wyrozbierana Nicki z baaaaardzo zaokrąglonymi pośladkami i zielonymi, obrzydliwymi włosami. I tu zaczyna się tragedia. Od tego momentu teledysk zaczyna przypominać mi Wes Alane, czyli słynne
Ala nie wali mu pały. Wraz z drugą zwrotką Nicki zmienia strój na trochę mniej kontrowersyjny. Cała historia kończy się imprezą z półnagimi tancerzami i wybuchem wulkanu. Jednym słowem kicz.
Teledysk zapowiada się dobrze. Jakaś egzotyczna wyspa, wszystko fajnie, dopóki na ekran nie wejdą tancerze.Przylatuje statek kosmiczny, no tak, tego trzeba było się spodziewać. Nagle pojawia się wyrozbierana Nicki z baaaaardzo zaokrąglonymi pośladkami i zielonymi, obrzydliwymi włosami. I tu zaczyna się tragedia. Od tego momentu teledysk zaczyna przypominać mi Wes Alane, czyli słynne
Ala nie wali mu pały. Wraz z drugą zwrotką Nicki zmienia strój na trochę mniej kontrowersyjny. Cała historia kończy się imprezą z półnagimi tancerzami i wybuchem wulkanu. Jednym słowem kicz.
W porównaniu z Your Love, Right Thru Me, czy Super Bass, teledysk jest na bardzo niskim poziomie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz