niedziela, 11 listopada 2012

Review of song #1

Nicki Minaj - Starships

Nicki pierwszy raz zobaczyłam na francuskim kanale Trace w Bedrock, razem z jej kumplami z Young Money. Powiem, że ją polubiłam. Moja sympatia spadła po obejrzeniu teledysku do Starships.
Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Ale cóż- nowa płyta, nowe piosenki i nieco zmiana stylu. Oczywiście więcej auto-tune.
Teledysk zapowiada się dobrze. Jakaś egzotyczna wyspa, wszystko fajnie, dopóki na ekran nie wejdą tancerze.Przylatuje statek kosmiczny, no tak, tego trzeba było się spodziewać. Nagle pojawia się wyrozbierana Nicki z baaaaardzo zaokrąglonymi pośladkami i zielonymi, obrzydliwymi włosami. I tu zaczyna się tragedia. Od tego momentu teledysk zaczyna przypominać mi Wes Alane, czyli słynne
Ala nie wali mu pały. Wraz z drugą zwrotką Nicki zmienia strój na trochę mniej kontrowersyjny. Cała historia kończy się imprezą z półnagimi tancerzami i wybuchem wulkanu. Jednym słowem kicz.
W porównaniu z Your Love, Right Thru Me, czy Super Bass, teledysk jest na bardzo niskim poziomie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz